Zabieramy Was do nie – słonecznej Kataloni…
W kontekście wydarzenia, jakie miało miejsce kilka dni temu, a mianowicie mszy w bazylice Sagrada Familia z udziałem papieża Leona XIV – wróciliśmy do wspomnień, by przeżyć je jeszcze raz, tym razem z zawodową pasją z w tle.
„Sagrada Família (pełna nazwa: Temple Expiatori de la Sagrada Família) po polsku to Świątynia Pokutna Świętej Rodziny. To monumentalna bazylika mniejsza w Barcelonie, która jest najpopularniejszym dziełem secesyjnego architekta Antoniego Gaudíego. Uznawana za symbol miasta i cud architektury” Bazylika została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Z perspektywy czasu, przemyśleń, nasuwa się jedno spostrzeżenie, które jest odpowiedzialne za końcowy odbiór tego miejsca – rozczarowanie. Tak, mało popularna opinia zapewne, ale tam jest zwyczajnie ciemno. Oświetlenie nie zostało przemyślane stosownie do tak wysokiej i potężnej budowli.
Żyrandol, centralne oświetlenie nie istnieje, doświetlono ołtarz, niczym świetlnym parasolem, lampą, a może lampami wiszącymi zamocowanymi bocznie. Doświetlono miejsce dla kapłana, aby skupić uwagę w najważniejszym punkcie bazyliki.
Natomiast w każdym innym puncie podnosząc głowę do góry, zobaczymy oświetlenie na kształt plafonów wmontowanych w elementy konstrukcyjne budynku, oprawy sufitowe. Jednak ciągle niedostatecznie doświetlony jest bardzo wysokie sklepienie – piękne i ciekawe, ale to możemy tak naprawdę dokładnie obejrzeć dopiero na wykonanych zdjęciach. Czy efekt jest zamierzony czy oświetlenie zostało potraktowane ogólnikowo w tej ciągle trwającej budowie od ponad 140 lat.
Odnosi się wrażenie, że to fantastyczne witraże i okna świetliki odpowiadają za efekt WOW jaki zwykle powstaje po doborze odpowiedniego żyrandola, jednego lub wielu, jednak przy pochmurnej pogodzie – przerost formy nad treścią.