Styczniowe sobotnie popołudnie.
Pogoda zimowa dopisuje, aż miło popatrzeć za okno. Dopóki jeszcze można coś za nim zobaczyć. U mnie już nie, już jest ciemno. I mimo, iż nie przepadam za zimą – przyznaję, jest cudnie! Ale nie tylko na zewnątrz. U mnie ciągle króluje choinka, piękna, ogromna i magiczna!

I myślę, że wielu z Was zastanawia się czym wypełnić tę pustkę po choince… Mojej raczej się nie da, bo choinka jest ogromna, ale wiem, że musi w salonie stanąć lampa podłogowa. Po prostu musi. Lampa stojąca w miejscu choinki przynajmniej w cudzysłowie będzie jej substytutem. Będzie roztaczać klimatyczne światło i sprawiać, iż ciemne popołudnie będzie nagrodą po pracowitym dniu.
Tytułem wyjaśnienia – nasza lampa stojąca, która była ogromna, piękna uległa zniszczeniu jakiś rok temu i dopiero światełka choinki przypomniały mi o tym, że jeśli w kącie nie stanie klimatyczna lampa podłogowa, to trudno będzie przyjemnie doczekać do wiosny.
Mamy różne upodobania – jedni ciągle zmieniają wystrój – lubią praktyczne lampy w salonie, które nie kosztują majątku i bez żalu zastępują ją kolejną lampą, stolikiem, czy fotelem. Zajrzyjcie – niektóre lampy podłogowe minimalistyczne kosztują naprawdę niewiele, a to co wnoszą w nasze wnętrza - bezcenne!
Lampy – moje zdecydowane faworytki:



A Wasze? Pamiętajcie, że choinki zaczynają się sypać nagle i wtedy…Lepiej nie!
Pozdrawiam, Lampami.

